Bartosz Kwolek: Spełniło się jedno z moich największych marzeń

Bartosz Kwolek to jeden z najbardziej utalentowanych polskich siatkarzy młodego pokolenia. W sezonie 2016/2017 grać będzie w AZS Politechnice Warszawskiej. – Pod okiem trenera Jakuba Bednaruka chciałbym jak najwięcej się nauczyć – twierdzi. O swojej karierze i sukcesach Kwolek opowiedział w udzielonym nam wywiadzie. Przeczytajcie, a dowiecie się też, dlaczego wybrał ofertę z AZS Politechniki i co chciałby osiągnąć w sezonie 2016/2017. Adrian Komorowski: Co czułeś, podpisując pierwszy w życiu profesjonalny kontrakt? Bartosz Kwolek: Byłem naprawdę szczęśliwy, że dano mi szansę zaprezentowania umiejętności w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Spełniło się jedno z moich największych marzeń. Z niecierpliwością czekam aż na dobre zawitam do Warszawy i spotkam się z drużyną. Jesteś młodym i perspektywicznym zawodnikiem, z pewnością miałeś więc sporo ofert. Dlaczego zdecydowałeś się na tę z AZS Politechniki? Nie ukrywam, że duży wpływ na mój wybór miała lokalizacja. Pochodzę z Płocka, z Warszawy będę miał zatem blisko do rodzinnego domu (uśmiech). W poprzednich kilku sezonach w Politechnice na szerokie wody wypłynęło wielu siatkarzy – zwłaszcza na mojej pozycji. Chciałbym być kolejnym, a praca z trenerem Jakubem Bednarukiem może mnie do tego przybliżyć. Dodatkowo mogę być pewien, że będę trenować w dobrej atmosferze, bo z tego słynie klub z Warszawy. [caption id="attachment_17922" align="aligncenter" width="600"]Bartosz Kwolek jest pierwszym siatkarzem, który przed sezonem 2016/2017 wzmocnił AZS Politechnikę Warszawską
AZS Politechnika Warszawska nie boi się stawiać na młodych siatkarzy. Bartosz Kwolek już niedługo może pójść w ślady Artura Szalpuka i Aleksandra Śliwki.
[/caption] Z Płocka podchodzi również Paweł Halaba, który barw AZS Politechniki bronił już w zeszłym sezonie. Znacie się i macie kontakt. Dzwoniłeś do niego po poradę przed podpisaniem umowy? Kontaktowałem się z Pawłem, ale nie rozmawialiśmy o sprawach zawodowych. Były to zwykłe koleżeńskie rozmowy. Nie pytałem go o radę. Co chciałbyś wynieść z sezonu 2016/2017? Chciałbym jak najwięcej się nauczyć. Barw Politechniki broni kilku bardzo doświadczonych zawodników. Na pracy u ich boku mogę tylko skorzystać. Skład drużyny jest już prawie zamknięty. Na co będzie stać AZS Politechnikę Warszawską? Zawsze będziemy walczyć o zwycięstwa, ale nasze możliwości zweryfikuje boisko. W sezonie 2016/2017 w PlusLidze grać będzie aż szesnaście zespołów. Z każdym z nich spotkamy się dwukrotnie. Nasze miejsce zależne będzie od przygotowania kondycyjnego. Wpływ na nie mogą mieć także kontuzje. Jeśli będziemy zdrowi, śmiało celować możemy w ósemkę. A może pokusimy się o coś więcej? Mógłbyś krótko opowiedzieć o przebiegu swojej dotychczasowej kariery? Przygodę z siatkówką zacząłem w Łodzi, w Szkole Mistrzostwa Sportowego Marcina Gortata. Przymierzałem się tam do siatkówki plażowej, ale ostatecznie zdecydowałem się na grę w hali. Już po roku przeniosłem się do Jastrzębskiego Węgla, gdzie przez dwa sezony szkoliłem się w Akademii Talentów. Następnie trafiłem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, w której spędziłem kolejne dwa lata. Teraz zaś grać będę w Warszawie i bardzo się z tego cieszę. Co spowodowało, że wybrałeś siatkówkę? Rodzice pomogli Ci w podjęciu tej decyzji? Tak. Najbardziej naciskał na to mój tata. On sam jest siatkarzem, nalegał więc, żebym poszedł w jego ślady. Zanim trafiłem do Łodzi, przez parę lat w Płocku grałem w piłkę ręczną. Łapałem się też innych sportów, szukając swojej drogi. Siatkówka jednak najbardziej przypadła mi do gustu. Masz dopiero osiemnaście lat, a na koncie już trochę sukcesów. Pochwalisz się nimi? Medale w kategoriach młodzieżowych zdobywałem w każdym sezonie swojej przygody z siatkówką. Pierwszy w życiu krążek wywalczyłem jeszcze w Łodzi. Z tamtejszą drużyną zająłem trzecie miejsce w mistrzostwach Polski młodzików. Pamiętam, że bardzo się wówczas cieszyłem, wszak był to mój pierwszy siatkarski sukces. Najbardziej zapadł mi on w pamięci. Najbardziej zaś dumny jestem z osiągnięć z reprezentacją. Jesteśmy aktualnymi mistrzami Europy i mistrzami świata kadetów. Kiedy po turnieju rangi międzynarodowej wchodzisz na najwyższy stopień podium i słyszysz Mazurka Dąbrowskiego, czujesz się wyjątkowo. Masz świadomość, że jesteś najlepszy. Nigdy tego nie zapomnę. Nie wspomniałeś, że i w mistrzostwach Europy, i w mistrzostwach świata zostałeś wyróżniony indywidualnie. Tak, zostałem uznany MVP obu tych turniejów. W tym roku przed Tobą i kolegami z reprezentacji kolejna szansa na sukces. Zgadza się. Niebawem mamy mistrzostwa Europy juniorów. Chcemy ugrać na nich jak najwięcej. A w 2017 odbędą się mistrzostwa świata juniorów. Marzą nam się kolejne medale.   Rozmawiał Adrian Komorowski. Fot. Łukasz Leksowski, www.azspw.com.