Damian Wojtaszek: „Chcemy pokazać to, w czym jesteśmy najmocniejsi”

W poniedziałek 28 sierpnia polska reprezentacja odniosła drugie zwycięstwo w ramach tegorocznych mistrzostw Europy. Podopieczni trenera De Giorgiego pokonali Estończyków 3:0. O poniedziałkowym meczu oraz zbliżających się barażach porozmawialiśmy z reprezentantem Polski oraz libero ONICO Warszawa, Damianem Wojtaszkiem. Katarzyna Owczarek: Gratulacje, Estonia pokonana 3:0. Stawką był awans do dalszych rozgrywek Lotto Eurovolley Poland 2017. Rozegraliście bardzo dobre spotkanie ― to znak, że najlepiej gracie pod presją? Damian Wojtaszek: Każdy mecz w takim turnieju rozgrywany jest pod dużą presją. Od teraz nie ma miejsca na porażki, ponieważ jakakolwiek przegrana od razu eliminuje nas z turnieju. Mecz z Estonią jest jednak dobrym prognostykiem przed meczem barażowym ze Słowenią. Zamykamy temat grupowy, teraz powalczymy w Krakowie o ćwierćfinał. Do każdego meczu musimy podchodzić skoncentrowani w stu procentach. Chcemy pokazać to, w czym jesteśmy najmocniejsi ― zarówno indywidualnie, jak i drużynowo ― i przełożyć to na parkiet. Mamy nadzieję, że kibice dopiszą i, podobnie jak miało to miejsce w poprzednich meczach, hala będzie wypełniona po brzegi. Liczymy, że takie wsparcie poniesie nas do kolejnego zwycięstwa. Wynik 3:0 wygląda znakomicie, jednak nie był to bezproblemowy mecz. Estonia nie pozwoliła Wam na szybkie zwycięstwo. To prawda. W tym turnieju nie ma łatwych przeciwników. Każda drużyna jest nieobliczalna, w każdym zespole są zawodnicy, którzy reprezentują bardzo wysoki poziom. Cały czas musimy być więc skoncentrowani, ponieważ po drugiej stronie siatki zawsze stoi dobry przeciwnik. Każdy może wygrać, dlatego nie ma mowy o lekceważeniu jakichkolwiek rywali. Odnośnie silnych przeciwników ― w barażach zmierzycie się ze Słoweńcami, czyli srebrnymi medalistami poprzednich mistrzostw Europy. Obserwowaliście, z kim potencjalnie zmierzycie się w kolejnym etapie? Nie było mowy o żadnej kalkulacji, analizowaniu potencjalnych przeciwników. Nie wiem jak wyglądało to w sztabie, ale my,  zawodnicy, nawet o tym nie rozmawialiśmy. Dla całej reprezentacji najważniejsza jest po prostu wygrana. Chcemy krok po kroku odnosić kolejne zwycięstwa i nie skupiać się na tym, kto akurat stoi po drugiej stronie siatki. W meczu z Estonią walka toczyła się nie tylko na parkiecie, lecz także na trybunach Ergo Areny. W meczu wzięła udział bardzo liczna grupa estońskich kibiców, którzy wcale nie chcieli ustąpić głośnym Polakom. Byliście zaskoczeni takim dopingiem? Po wcześniejszych spotkaniach wiedzieliśmy już, że do Gdańska przyjechały tysiące estońskich kibiców, którzy bardzo aktywnie wspierają swoich zawodników. Rozmawialiśmy również z Ardo Kreekiem, który zapowiedział, że na naszym meczu pojawi się wielka grupa ich kibiców. Estończycy stworzyli bardzo fajną atmosferę, ale polscy fani również dopisali. Jesteśmy im bardzo wdzięczni za to, że zawsze są z nami. Znakomicie wspierali nas w Warszawie, w Gdańsku również byli świetni. Mamy nadzieję, że krakowska Tauron Arena ponownie wypełni się po brzegi i wsparcie najlepszych kibiców poniesie nas do zwycięstwa. Fot. PressFocus