Forma rośnie, ale na ZAKSĘ nie wystarczyło

AZS Politechnika Warszawska postawiła się ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Inżynierowie w meczu piętnastej kolejki PlusLigi przegrali 0-3, ale byli bliscy urwania punktu. Siatkarze Politechniki po trzech bardzo słabych meczach w ich wykonaniu chcieli wreszcie pokazać, że nie są chłopcami do bicia. Na boisko wyszli więc bardzo skoncentrowani. Rywale od samego początku próbowali narzucać swój rytm, ale Inżynierowie nie pozwalali na to. Na mocne ataki Sama Deroo odpowiadał Michał Filip, a na zbicia z krótkiej Łukasza Wiśniewskiego - Bartłomiej Lemański. Dopiero po drugiej przerwie technicznej ZAKSA zbudowała sobie bezpieczną przewagę. Wszystko za sprawą dwóch błędów na siatce Guillaume'a Samiki, który najpierw dotknął taśmy, a następnie nadział się na blok Patryka Czarnowskiego. Przy stanie 21:17 dla ZAKSY w polu zagrywki zaryzykował Dawid Konarski. Atakujący gości popisał się asem serwisowym, a w kolejnej akcji wypracował kontrę, którą wykorzystał Deroo. Kędzierzynianie prowadzili więc 23:17 i zwycięstwo w secie mieli na wyciągnięcie ręki. Szybko dokończyli dzieła. Już chwilę później Deroo zatrzymał blokiem Filipa i dał swojej ekipie zwycięstwo 25:18. Drugiego seta udanym atakiem otworzył Michał Filip. Atakujący Politechniki nie pomylił się także na kontrze i warszawianie wyszli na prowadzenie 3:1. ZAKSA jednak błyskawicznie doprowadziła do remisu, a na pierwszej przerwie technicznej - po asie serwisowym Patryka Czarnowskiego, który skróconą zagrywką zaskoczył Bartłomieja Lemańskiego - prowadziła 8:6. Lemański zrehabilitował się w kolejnych akcjach. Najpierw skończył atak, a następnie zablokował Dawida Konarskiego. Ferdinando De Giorgi podenerwowany takich obrotem spraw przy wyniku 10:10 poprosił o czas. Nie udało mu się wybić z rytmu Inżynierów, którzy z każdą udaną akcją nabierali pewności siebie i grali z liderem tabeli PlusLigi jak równy z równym; 12:12, 15:15, 18:18. Przy stanie 20:20 za linią dziewiątego metra stanął Jakub Kowalczyk i dwa razy z rzędu zaskoczył przeciwników. Dzięki temu Lemański mógł uderzyć z piłki przechodzącej, a Guillame Samica popisać się swoim zgraniem z Pawłem Zagumnym i efektowną kontrą. W następnej akcji zaś Konarski splasował w siatkę, dzięki czemu Politechnika prowadziła już 23:20 i była bliska urwania seta. Kędzierzynianie w końcu zdobyli punkt, a De Giorgi postawił wszystko na jedną kartę i wprowadził na boisko Grzegorza Boćka. Młody atakujący miał odwrócić losy seta zagrywką i wywiązał się z powierzonego zadania. Dwukrotnie huknął jak z armaty i nie dał szans przyjmującym Politechniki. W efekcie na tablicy był remis 23:23. Trener Jakub Bednaruk wykorzystał obie przerwie na żądanie i wybił z uderzenia Boćka. Młody atakujący po wznowieniu gry pomylił się, a Inżynierowie mieli piłkę setową. Wówczas na boisku pojawił się Paweł Mikołajczak, ale zza lini dziewięciu metrów trafił w siatkę. Warszawianie mieli kolejne szanse, ale rywale rozpoznali zamiary Pawła Zagumnego. Dwa razy z rzędu bowiem zablokowali na środku Bartłomieja Lemańskiego i zakończyli seta na swoją korzyść. Wygrali 26:24 i prowadzili w meczu 2-0. Siatkarze AZS Politechniki Warszawskiej po przegranym drugim secie nie stracili chęci do walki; wręcz przeciwnie. W trzeciej partii ryzykowali na zagrywce i nie zwalniali rąk w ataku. Przyniosło to efekty. Na pierwszej przerwie technicznej po asie serwisowym Guillaume'a Samiki prowadzili 8:6, a parę chwil później dzięki blokowi Bartłomieja Lemańskiego i punktowemu serwisowi Pawła Zagumnego wygrywali już 15:11. Na drugą przerwę na kosmetykę parkietu mogli zejść, prowadząc 16:11, ale Michał Filip na kontrze trafił w taśmę. Pociągnęło to za sobą całą serię nieudanych zagrań Inżynierów, co z kolei przełożyło się na roztrwonienie przez nich całej przewagi. Po ataku Rafała Buszka na tablicy wyników było bowiem 15:15. ZAKSA wróciła więc na właściwe tory, a przy stanie 17:17 podkręciła tempo. W tej części meczu jej liderem był Kevin Tillie, który na boisko wszedł dopiero w końcówce drugiego seta, zastępując Sama Deroo. Francuz kończył ataki i popisał się asem serwisowym. Przy prowadzeniu ZAKSY 22:20 trener Jakub Bednaruk wykorzystał przerwę na żądanie. Zmobilizował swoich zawodników, ci bowiem po wznowieniu gry raz jeszcze zaatakowali. Dzięki skutecznej kontrze w wykonaniu Michała Filipa doprowadzili do remisu 22:22 i tym razem to Ferdinando De Giorgi poprosił o czas. Przyniosło to efekt. Jego zespół wygrał trzy akcje z rzędu, a co za tym idzie - zakończył mecz. Bohaterem ostatniej akcji był Benjamin Toniutti, który zatrzymał blokiem Filipa. Statuetkę MVP z rąk komisarza zawodów otrzymał Benjamin Toniutti. AZS Politechnika Warszawska - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0-3 (18:25, 24:26, 22:25) Skład Politechniki: Paweł Zagumny, Michał Filip, Guillaume Samica, Krzysztof Wierzbowski, Bartłomiej Lemański, Jakub Kowalczyk, Maciej Olenderek (libero) oraz Paweł Mikołajczak. Skład ZAKSY: Benjamin Toniutti, Dawid Konarski, Sam Deroo, Rafał Buszek, Patryk Czarnowski, Łukasz Wiśniewski, Paweł Zatorski (libero) oraz Krzysztof Rejno, Grzegorz Bociek, Kevin Tillie.