Gacek: Pukamy do drzwi siatkarskiej elity

Gacek: Pukamy do drzwi siatkarskiej elity

– Rok temu udowodniliśmy, że powoli pukamy do drzwi naszej siatkarskiej elity, w tym roku ponownie będziemy walczyć o awans do fazy play-off. Nasi zawodnicy na pewno otrzymają od nas pełne wsparcie, co, mam nadzieję, przełoży się na wynik sportowy – mówi Piotr Gacek, prezes i dyrektor sportowy ONICO Warszawa.

Katarzyna Owczarek: W nowym sezonie PlusLigi w barwach ONICO Warszawa wystąpi piętnastu zawodników. Możemy już oficjalnie powiedzieć, że tegoroczny skład jest zamknięty? 

Piotr Gacek: Tak, wszystko jest już dopięte i nasz skład uznajemy za zamknięty. W tym roku mamy piętnastu zawodników – jest to może niestandardowa liczba jak na siatkówkę, ale uwzględniając to, co wydarzyło się w poprzednim sezonie, zdecydowaliśmy, że w tym roku zakontraktujemy dwóch zawodników więcej. W tamtym sezonie największy problem sprawiły nam problemy zdrowotne. Niestety, jest to nieodzowny element zawodowego sportu, dlatego w tym sezonie chcemy się dodatkowo zabezpieczyć. Nie chcemy kolejnych niemiłych niespodzianek, które mogłyby negatywnie wpłynąć na końcowy wynik sportowy. Mamy jednak nadzieję, że nasza piętnastka w pełnym zdrowiu rozegra cały sezon.

W przyszłym sezonie na pozycji atakującego zobaczymy aż trzech zawodników. Dlaczego akurat na tej pozycji potrzebujemy dodatkowego wsparcia?

Każdy, kto obserwował nasze mecze w poprzednim sezonie, doskonale zdaje sobie sprawę, że właśnie na tej pozycji mieliśmy dużą lukę. W lutym Sharone Vernon-Evans doznał poważnej kontuzji, która uniemożliwiła mu występy do końca sezonu. W najważniejszej części sezonu byliśmy więc zmuszeni grać tylko jednym atakującym – musieliśmy oprzeć grę na Nikoli Gjorgiewie, co niestety nie wystarczyło w kluczowych momentach. Teraz do ONICO dołączy znakomity Brazylijczyk, Rafael Araujo. W mojej ocenie jest on dużym wsparciem dla naszego zespołu. Czekamy też na Vernona-Evansa, który właśnie rozpoczyna treningi z reprezentacją Kanady. Sharone wrócił do zdrowia, dołączył do ekipy pod wodzą Stephane’a Antigi i będzie walczył o udział w mistrzostwach świata. Chcieliśmy zabezpieczyć się na wypadek ewentualnych problemów zdrowotnych Sharone’a, ponieważ nie wyobrażamy sobie, aby w tym sezonie na tej pozycji ponownie musiał występować tylko jeden zawodnik. Widzimy jednak, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Sharone wraca do zdrowia, a Bruno Romanutti, który na papierze miał być tym potencjalnie trzecim atakującym, zgłasza pełną gotowość do walki o miejsce w podstawowym składzie. Uważam, że każda sportowa rywalizacja może tylko pomóc drużynie w podnoszeniu poziomu sportowego, zarówno na treningach, jak i w czasie meczów. Stąd więc decyzja o piętnastym zawodniku.

Z ubiegłorocznego składu w ONICO Warszawa pozostało siedmiu zawodników. Czy to właśnie ci siatkarze mają stanowić trzon stołecznej drużyny? 

Nad trzonem składu musi przede wszystkim popracować Stephane Antiga. To on ostatecznie decyduje o tym, kto wybiegnie w pierwszej szóstce. Nigdy nie byłem za tym, aby dzielić zespół na zawodników podstawowych i rezerwowych. Oczywiście, w siatkówce trudno jest rotować składem w każdym meczu i ten trzon zespołu tworzy się, poniekąd, samoistnie. W siatkarskiej drużynie istotny jest jednak każdy zawodnik. Nawet jeżeli ktoś w danym meczu nie dostaje okazji do zaprezentowania się na boisku, to jednak nadal odpowiedzialny jest za tworzenie atmosfery w drużynie. Najważniejsze jest to, aby siatkarze wzajemnie się nakręcali i dzięki temu podnosili swoje umiejętności. Ktoś, kto jednego dnia stał w kwadracie dla rezerwowych, innego dnia może odmienić losy spotkania. Na razie trzon drużyny stanowi dla mnie cała piętnastka.

Z tej piętnastki trzej zawodnicy zaprezentowali się w tegorocznej Lidze Narodów. Śledziłeś poczynania Bartka Kwolka, Antoine’a Brizarda i Grahama Vigrassa?

Jestem bardzo zadowolony z postawy Bartka Kwolka. Zaliczył kilka bardzo dobrych meczów, ale również kilka występów, w których wypadł średnio. Najważniejsze jednak, że ma tego świadomość. Rozmawialiśmy o jego występach w Lidze Narodów i bardzo cieszy mnie to, że Bartek zdaje sobie sprawę, kiedy gra bardzo dobrze, a kiedy mógłby dać z siebie więcej. Czasem zdarzają się zawodnicy, którzy są bezkrytyczni wobec siebie i przez to nie są w stanie się rozwijać. Każdy mecz reprezentacji to również dużo większa presja niż podczas meczów ligowych. Dzięki temu Bartek może poznawać siebie jako zawodnika – jak reaguje na sukcesy i porażki, co może poskutkować dużym krokiem mentalnym.

Na początku sezonu szansę od trenera Heynena otrzymał także Janek Nowakowski. Niestety, ostatecznie nie znalazł się w składzie na międzynarodowe turnieje. Uważam jednak, że mimo wszystko było to dla niego fajne doświadczenie, które zmotywuje go do dalszej pracy i walki o kadrę w przyszłym roku. Poczuł smak reprezentacji i jestem przekonany, że będzie chciał do niej jak najszybciej wrócić.

W tym roku wiele szans do zaprezentowania się na boisku dostał także Antoine Brizard. Dla wciąż bardzo młodego rozgrywającego każdy występ w barwach reprezentacji to niesamowity krok do przodu. Bardzo cieszy mnie jego postawa i mam nadzieję, że zobaczymy go również podczas wrześniowych mistrzostw świata. Oczywiście konkurowanie z Benem Toniuttim nie jest łatwe, ale uważam, że on i Antoine znakomicie się uzupełniają. Na tym właśnie polega drużyna – w momentach, kiedy gra nie układa się po naszej myśli, na boisku pojawia się inny zawodnik, który potrafi odmienić losy meczu albo po prostu wesprzeć kolegów. Uważam, że tegoroczne doświadczenie w sezonie reprezentacyjnym przyniesie wymierny efekt w sezonie klubowym.

Fajnie zaprezentował się też Graham Vigrass. Nasz nowy środkowy udowodnił, że jest już doświadczonym zawodnikiem. Jest groźny w ataku, bloku, a także w polu zagrywki, co zawsze jest bardzo cenną umiejętnością. Myślę więc, że będzie dużym wzmocnieniem w naszej ekipie.

Do składu reprezentacji Polski powrócił też Damian Wojtaszek i jest to chyba najlepszy dowód, że z jego zdrowiem jest już wszystko w porządku? 

Jeśli nie byłoby w porządku, to na pewno nie dostałby zielonego światła z klubu. Damian jest dla nas bardzo ważnym zawodnikiem, ale również istotnym członkiem reprezentacji. Kontuzja wykluczyła go na trzy miesiące, jednak Mały bardzo sumiennie pracował nad powrotem do formy i teraz mamy tego efekty. Po wielu konsultacjach z najlepszymi lekarzami sportowymi Damian dostał pozwolenie na powrót do pełnych treningów, co zaowocowało powołaniem na zgrupowanie w Zakopanem. Liczę również, że zobaczymy go podczas mistrzostw świata w Bułgarii i we Włoszech. Bardzo mu kibicuję – znamy się wiele lat, grałem na tej samej pozycji, a poza tym jest to bardzo pozytywny człowiek. W tej chwili pozycja Pawła Zatorskiego jako pierwszego libero wydaje się być stabilna, jednak każdemu siatkarzowi gra się lepiej, kiedy czuje wsparcie, a nawet rywalizację z drugim zawodnikiem. Damian miał bardzo dobry sezon i uważam, że jest w stanie rywalizować o miejsce w podstawowym składzie.

Wracając do tematu naszego składu – siedmiu zawodników z poprzedniego sezonu i aż ośmiu nowych. Jak oceniasz możliwości ekipy, która w tym sezonie powstała w Warszawie?

Widzę bardzo duży potencjał w tej drużynie. Poza znakomitymi zawodnikami, którzy kolejny rok będą reprezentować nasze barwy, dołączyło do nas wielu młodych i utalentowanych. Uważam, że nasza drużyna jest zbudowana bardzo rozsądnie zarówno pod względem sportowym, jak i charakterologicznym. Zbliżający się sezon będzie dla każdego z nowych zawodników sporą sportową szansą. ONICO Warszawa nie walczy o utrzymanie się w lidze, ale o wyższe cele. Rok temu udowodniliśmy, że powoli pukamy do drzwi naszej siatkarskiej elity, w tym roku ponownie będziemy walczyć o awans do fazy play-off. Nasi zawodnicy na pewno otrzymają od nas pełne wsparcie, co, mam nadzieję, przełoży się na wynik sportowy.

Duża zmiany czekają nas na przyjęciu – na tej pozycji zagra aż trzech nowych zawodników.

To prawda, do naszej ekipy dołączyli aż trzej nowi przyjmujący. To spora zmiana, ale widzę w chłopakach duży potencjał. Piotrek Łukasik to wielki talent, który przy swoich niesamowitych warunkach może być jednym z najlepszych na swojej pozycji, co mam nadzieję pokaże w naszym zespole. Łukasz Wiese ma za sobą fajny sezon w lidze austriackiej i rozgrywkach europejskich, a trzeci z nowych przyjmujących, Mateusz Janikowski to bardzo młody zawodnik o wielkim potencjale. No i oczywiście Bartek Kwolek, który ma zaledwie 21 lat, a już teraz jest jednym z czołowych przyjmujących w kraju. Dzięki tegorocznym występom w reprezentacji będzie jeszcze większym wsparciem zarówno dla całej drużyny, jak i każdego z chłopaków.

Inne kluby również zbroją się przed nowym sezonem. Jak oceniasz nasze możliwości w porównaniu do innych zespołów PlusLigi?

Liga będzie bardzo wyrównana i to chyba jeszcze bardziej niż w poprzednim roku. Wiele klubów się zbroi, powstały nowe ośrodki z bardzo dobrą obsadą, np. Szczecin. Dla poziomu sportowego to znakomita informacja. Do kraju wracają wielkie nazwiska, takie jak Łukasz Żygadło, pojawia się również wiele nazwisk, które znane są nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. To wszystko pokazuje, że PlusLiga jest mocna i warto tutaj grać. Jeśli chodzi o potencjalnych rywali, to wszystko okaże się w trakcie sezonu. Z respektem i szacunkiem powinniśmy podchodzić do każdego rywala i każdego meczu, jednak nie ma mowy o jakimkolwiek strachu, bo to już na starcie skazuje na porażkę. ZAKSA, Skra, Resovia, Szczecin, Gdańsk, ONICO, Jastrzębie – klubów aspirujących do awansu do fazy play-off jest wiele, jednak awans to składowa wielu czynników, które występują w czasie kilku miesięcy. Grunt to dobra, równa postawa przez cały sezon.

W tym roku za fizyczne przygotowanie naszej drużyny będzie odpowiadał Wojciech Sibiga, z którym pracowałeś jeszcze jako libero Trefla Gdańsk. Po tej współpracy czujesz, że nasi zawodnicy będą w najlepszych rękach?

Moim zdaniem trener przygotowania fizycznego to, obok pierwszego trenera, najważniejsza osoba odpowiedzialna za przygotowanie zawodników. To on widzi, kiedy siatkarz jest zmęczony i nie może wykonywać danego ćwiczenia lub kiedy ma jeszcze jakieś rezerwy. To również od niego zależy, czy zawodnik powróci do formy lub też utrzyma ją przez cały sezon. Z Wojtkiem pracowałem w Gdańsku i jestem przekonany, że ta współpraca ułoży się znakomicie. Wojtek nabrał przez ostatnie lata niesamowitego doświadczenia. Z każdego sezonu wyciąga wnioski, cały czas się rozwija, edukuje. W świecie sportu ciągle pojawiają się jakieś nowinki, które Wojtek wprowadza do swoich treningów. Jestem więc spokojny o bezpieczeństwo i przygotowanie chłopaków do nowego sezonu.

Podobnie jak przed rokiem w sierpniu i wrześniu w sztabie zabraknie Stephane’a Antigi, a za treningi odpowiedzialni będą Fabio Storti i właśnie Wojciech Sibiga. Czy Ty też zaangażujesz się w przygotowania drużyny do nowego sezonu? 

Funkcja, jaką pełnię teraz w klubie, raczej mi na to nie pozwoli, bo najzwyczajniej w świecie nie starczy mi na to czasu. Oczywiście, zawsze służę pomocą, radą, aby jak najlepiej przygotować drużynę. Moim zadaniem jest również zapewnienie chłopakom jak najlepszych warunków w okresie przygotowawczym. Za treningi będą odpowiadali jednak Fabio i Wojtek, którzy zajmują się tym profesjonalnie od wielu lat. Podobnie jak w poprzednim roku będziemy w stałym kontakcie ze Stephane’em, który będzie kontrolował przebieg przygotowań. Jestem spokojny o fazę przygotowawczą.

Do rozpoczęcia PlusLigi jeszcze dwa miesiące. Czujesz pierwszy dreszczyk emocji na myśl o nowym sezonie? 

Jestem bardzo pozytywnie nastawiony przed nowym sezonem. Chyba wszyscy z utęsknieniem wyczekujemy rozpoczęcia PlusLigi. Pomimo okresu wakacyjnego w klubie jest naprawdę gorący okres. Mamy dużo pracy, której efekty zobaczymy dopiero za jakiś czas. Okres przygotowawczy wspominam jako bardzo trudny – ciężka praca, zero meczów. Kiedyś, jako zawodnik, chciałem już wreszcie zacząć rozgrywać mecze i sprawdzić swoją formę, teraz natomiast czekam na pierwsze spotkania, żeby zobaczyć efekty pracy całej drużyny i klubu.

fot. PressFocus