„Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej”

W sezonie 2016/2017 mecze w Warszawie będą najbardziej atrakcyjnymi widowiskami w całej PlusLidze - takie postanowienie ma zarząd AZS-u Politechniki Warszawskiej SA. Stołeczny klub chce pójść w ślady najlepszych i - wzorem najpopularniejszych lig na świecie - w każdej kolejce budować atmosferę sportowego święta. Co nowego chciałaby wprowadzić AZS Politechnika Warszawska? Skąd czerpie pomysły? Czy jej władze nie boją się ryzyka? Na te pytania w kolejnej części wywiadu odpowiada wiceprezes - Marcin Bańcerowski. AZS Politechnika Warszawska chce, żeby kibic do hali przychodził nie tylko na mecz. Zgodnie z założeniami zarządu klubu fan siatkówki ma wziąć udział w świetnie zorganizowanej imprezie: przed meczem porozmawiać przy piwie o siatkówce ze znajomymi, a w jego przerwie zjeść hot-doga czy napić się kawy. Tymczasem FIVB podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro testowała siatkarskie pojedynki bez przerw technicznych. Marcin Bańcerowski: I dobrze. Z punktu widzenia kibica przerwy techniczne nie dają zupełnie nic. Nikt przecież nie zdąży w półtorej minuty wyjść do toalety czy tym bardziej skorzystać z usług punktu gastronomicznego w hali. Z punktu widzenia organizatora przerwy techniczne są zaś problematyczne. Mamy za mało czasu, żeby zapewnić kibicowi jakąś atrakcję, a nie chcemy, aby ten się nudził. Nie jesteśmy jednak za skasowaniem tych przerw i skracaniem meczów. Optujemy za przełożeniem tych kilkunastu minut na inny moment. Co proponujecie? Mamy dwie propozycje: przeniesienie czasu ze skasowanych przerw technicznych na przerwy między setami bądź wprowadzenie jednej długiej przerwy po drugim secie. Wówczas będziemy w stanie zbudować program atrakcji dla kibiców – nie tylko na trybunach. Podczas dłuższej przerwy będziemy przecież w stanie zaprosić kilku fanów na boisko i zorganizować dla nich konkurs z wyjątkowymi nagrodami. Ponadto kibice będą mieć czas, żeby wyjść do stref sprzedażowych i zakupić koszulkę, szalik albo napić się kawy. Długa – dziesięciominutowa - przerwa po drugim secie w PlusLidze była już testowana. Po jednym sezonie zrezygnowano z tego pomysłu. To prawda. Nie byliśmy jednak wówczas na nią przygotowani. Nie potrafiliśmy udowodnić na konkretnych liczbach wzrostu wpływów do klubowej kasy. Nie zapewniliśmy też kibicom atrakcji, dzięki którym popieraliby oni wprowadzenie długiej przerwy. Teraz będziemy gotowi. Wystąpiliśmy już do władz Polskiej Ligi Piłki Siatkowej SA z prośbą o wyrażenie zgody na wprowadzenie dziesięciominutowej przerwy po drugim secie w każdym meczu AZS Politechniki Warszawskiej rozgrywanym w Warszawie. Chcemy zrobić eksperyment, a za kilka miesięcy jego wyniki przedstawić wszystkim klubom PlusLigi i ORLEN Ligi. Czerpiecie wzorce z innych dyscyplin sportu? Oczywiście. W piłce nożnej, piłce ręcznej czy koszykówce dłuższa przerwa po połowie meczu to standard. W siatkówce zaś kibice są przyklejeni do swoich miejsc. Zmieńmy to! Pozwólmy fanom zaspokoić głód, ugasić pragnienie czy spokojnie skorzystać z toalety. Będę powtarzał to jak mantrę: kibic jest dla nas najważniejszy. Stwórzmy mu więc jak najlepsze warunki. AZS Politechnika Warszawska, jak już mówiłem, stworzy specjalne strefy żywieniowe, w których kibice, którym nie wystarczy długa przerwa, będą mogli dokończyć konsumpcję i nie stracą żadnej akcji z meczu. Początek kolejnego seta będą mogli obejrzeć na ekranie we wspomnianej strefie. Nowoczesne strefy żywieniowe z telewizorami, atrakcje i wartościowe nagrody dla kibiców, marka strojów – to duża inwestycja. Każda inwestycja niesie ze sobą ryzyko. Nie ma biznesu, w którym inwestycja daje pewny zysk. Tutaj nie ma jednak co analizować. Musimy zapewnić kibicom jakość! Jeżeli chcemy, żeby kibic wydał u nas kilka złotych na batona i napój, musimy dać mu wygodne miejsce, w którym będzie mógł zjeść i się napić. A ryzyko… Chcemy je zniwelować i szukamy partnerów do strefy żywieniowej. Przygotowaliśmy ciekawą ofertę z pełnym pakietem reklamowym. Jeśli ich nie znajdziemy, nie wycofamy się ze swojego pomysłu. Jestem przekonany, że taka inwestycja i tak zwróci się bardzo szybko. Ważniejszy od pieniędzy jest w tym przypadku wizerunek AZS Politechniki Warszawskiej. Może nie zdobędziemy na razie mistrzostwa Polski, ale możemy tworzyć najlepsze widowiska w całej PlusLidze. Później natomiast takie widowiska mogą tworzyć inne kluby – nie tylko siatkarskie. Nasz projekt traktujemy bowiem pilotażowo. Chcemy pokazać całemu polskiemu środowisku sportowemu, że taka droga jest dla sportu właściwa. A mocny sport ligowy będzie budować siłę reprezentacji. AZS Politechnika Warszawska ma wizję i ciekawe, odważne pomysły, w składzie zaś dwóch mistrzów świata. To znak, że w klubie dzieje się dobrze? Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej (uśmiech). Jesteśmy w trakcie wprowadzania zmian wizerunkowych i organizacyjnych. Naszą długą listę pomysłów przedstawiłem w tej rozmowie. Obecnie mamy już ponad czterdziestu sponsorów, którzy nie tylko wspierają warszawską siatkówkę, ale i budują relacje między sobą. To dobrze wróży. Co prawda miejsce na koszulce dla głównego sponsora cały czas jest puste, ale śpimy spokojnie. Mogę powiedzieć, że rozmawiamy i negocjujemy z potencjalnymi sponsorami strategicznymi, ale nic to nie zmieni. Na dzień dzisiejszy nie ma firmy, która jest gotowa podpisać z nami umowę na taki sponsoring. Ale jestem dobrej myśli (uśmiech).   Fot. Jakub Ćmil, www.azspw.com