Kwolek: Mam nadzieję, że w następnych latach będzie tylko lepiej

Kwolek: Mam nadzieję, że w następnych latach będzie tylko lepiej

W ostatnim sezonie PlusLigi Bartosz Kwolek stał się jedną z rewelacji rozgrywek. Z młodym przyjmującym porozmawialiśmy o drugim roku w stołecznych barwach, współpracy ze Stephane’em Antigą i pierwszym powołaniu do reprezentacji Polski seniorów.

Katarzyna Owczarek: Dla nas sezon PlusLigi zakończył się już dwa tygodnie temu. Mieliście czas na wspólne podsumowanie tego roku?
Bartosz Kwolek: Myślę, że sezon mogliśmy podsumować już niemal od razu po przegrano-wygranym spotkaniu w Radomiu. Trudno było pogodzić się z faktem, że nie wejdziemy do wymarzonej szóstki i nie zawalczymy o tegoroczne medale. Mam jednak nadzieję, że w następnych dwóch sezonach ugramy coś większego. Na pewno motywacja będzie jeszcze większa.

Przed tym sezonem w naszej drużynie doszło do wielu zmian kadrowych, trenerem został Stephane Antiga. Jak oceniasz współpracę z francuskim szkoleniowcem?
Doskonale! Bardzo cieszę się z faktu, że otrzymałem możliwość gry w podstawowej szóstce. Stephane Antiga niesamowicie pomógł mi w tym sezonie i uważam, że mam wobec niego bardzo duży dług wdzięczności, który mam zamiar spłacić w ciągu dwóch następnych sezonów w Warszawie. Mam nadzieję, że ze mną w składzie i Stephane’em jako trenerem osiągniemy kiedyś maksimum, czyli mistrzostwo Polski, które jest jednym z moich wielkich marzeń. W tym sezonie projekt ONICO Warszawa wyglądał momentami bardzo dobrze, mam nadzieję, że w następnych latach będzie tylko lepiej.

W tym sezonie zaliczyłeś wzloty i upadki – prezentowałeś znakomitą formę, którą niespodziewanie przerwało zapalenie wyrostka. Jak ocenisz swój drugi rok w Warszawie?
Porównując mój pierwszy sezon z tym drugim – niebo a ziemia. W tym roku zupełnie inaczej czułem się na boisku, złapałem więcej pewności siebie i wreszcie moja gra zaczęła wyglądać tak, jak to sobie wyobrażałem. Mimo wszystko jestem rozczarowany ostatecznym wynikiem. Graliśmy bardzo dobrze, wszystko zmierzało do tego, abyśmy skończyli fazę zasadniczą na naprawdę dobrej lokacie, ale skończyło się, jak się skończyło. Nie do końca potrafię wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. O wszystkim zadecydowała końcówka, w której zaprezentowaliśmy się bardzo słabo. Niestety zapłaciliśmy za to niesamowicie wysoką cenę.

Do szczęścia zabrakło jednego punktu, czyli zaledwie jednego seta. Wracasz myślami do poszczególnych sytuacji, które o tym zaważyły?
Nie myślimy o poszczególnych akcjach, ale chyba większość z nas wraca myślami do spotkań, które powinny się potoczyć zupełnie inaczej – przede wszystkim do meczu z Cuprum Lubin w hali Torwar. Wiedzieliśmy, jaka jest stawka. Powinniśmy wygrać ten mecz, a jednak zagraliśmy bardzo słabo. Myślę, że to była główna przyczyna naszej ostatecznej porażki, spotkanie z Miedziowymi zaważyło na braku awansu. Wygrana na tak trudnym terenie, jakim jest Radom, to i tak sukces. Myślę, że zrobiliśmy tam maksimum tego, na co w tym dniu było nas stać. W Radomiu gra się bardzo trudno, przywieźliśmy dwa punkty, jednak zwycięstwo było słodko-gorzkie.

Mimo rozczarowującego wyniku na koniec sezonu masz jednak powody do radości. Twoja dobra dyspozycja zaowocowała powołaniem do kadry Polski. Jak czujesz się przed pierwszym zgrupowaniem w Spale?
Parę dni temu rozmawiałem z kilkoma kolegami, że po raz kolejny wracamy do Spały, jednak teraz już jako zawodnicy reprezentacji Polski seniorów. Wreszcie (śmiech)! Kiedyś, jeszcze będąc w szkole Spale, obiecaliśmy sobie, że kiedyś tu wrócimy, żeby znowu trenować i razem zagrać w kadrze Polski. Nie myślałem, że to nasze marzenie się ziści i to aż tak szybko. Po dwóch latach grania w najwyższej klasie rozgrywkowej dostaliśmy powołanie – my, czyli prawie cała szóstka kadry kadetów. Bardzo się cieszę, że tylu zawodników z mojego rocznika dostało niepowtarzalną okazję do dalszego rozwoju. Zarówno ja, jak i reszta moich kolegów, z niecierpliwością czekamy na rozpoczęcie treningów i pierwszą okazję do zaprezentowania się na boisku.

Pojawiają się pierwsze nerwy czy bardziej cieszysz się na myśl o nowym wyzwaniu?
Jest pewna nutka niepewności – jak będzie, jak to wszystko wygląda. Do tej pory grałem tylko w juniorskich rozgrywkach i tam doskonale wiedziałem, czego się spodziewać, z czym się to je. Teraz wchodzimy w najwyższą klasę rozgrywek, więc jestem bardzo ciekawy. Czekam na nowe doznania. Mam nadzieję, że nowe doświadczenia pozytywnie wpłyną na moją karierę.

W kadrze będziesz miał wielu znajomych – nie tylko kolegów z rozgrywek juniorskich, lecz także kolegów z klubu. Podpytywałeś może Damiana Wojtaszka o jakieś szczegóły z kadry?
Znam większość chłopaków z kadry, więc czasem w rozmowach pojawiał się temat reprezentacji. Często wymienialiśmy się doświadczaniami, jak wyglądała współpraca w kadrach juniorskich i seniorskich. Nie dopytywałem o więcej szczegółów, ponieważ sam chcę się przekonać, jak wyglądają przygotowania do najważniejszych turniejów na świecie.

Pierwszą okazję do zaprezentowania się w kadrze seniorów będziesz miał w Polsce. Możliwość występu w biało-czerwonych barwach i to przed własną publicznością jest dla Ciebie podwójnie motywująca?
Oczywiście, że tak! Poza tym inni zawodnicy już nieraz opowiadali, że grania w Polsce nie można porównać do niczego innego. W naszym kraju mamy chyba najlepszych kibiców świata i mam nadzieję, że będzie mi dane wejść na boisko choćby na chwilę, by poczuć tę niesamowitą energię.

fot. PressFocus