Kwolek: W tej ekipie jest duży potencjał

Kwolek: W tej ekipie jest duży potencjał

Przed nami ostatni weekend z Siatkarską Ligą Narodów! W fazie grupowej turnieju finałowego biało-czerwoni zmierzą się z Rosjanami i Amerykanami. Jak dotychczasowe występy ocenia nasz przyjmujący, Bartosz Kwolek? Czy przed Final Six czuje dodatkowy dreszczyk emocji? Zapraszamy do lektury.

Katarzyna Owczarek: Za Tobą pierwsze cztery tygodnie w reprezentacji Polski. Jak wrażenia?

Bartosz Kwolek: Super, naprawdę jestem zachwycony. Póki co czuję się trochę jak w innym świecie. Sama możliwość występowania w kadrze to dla mnie duże wyróżnienie. Mam nadzieję, że tych okazji będzie coraz więcej. Teraz czas na występ w Final Six Siatkarskiej Ligi Narodów, ale nie ukrywam, że głównym celem jest dla mnie wyjazd na wrześniowe mistrzostwa świata. Przede mną jeszcze sporo pracy.

Do tej pory wystąpiłeś w czterech z pięciu weekendów Ligi Narodów, w kilku spotkaniach znalazłeś się w podstawowym składzie. To chyba najlepszy dowód na to, że trener Vital Heynen ma do Ciebie spore zaufanie?

Do tej pory trener bardzo często rotował składem. Każdy z nas dostał swoją okazję do zaprezentowania się na parkiecie, niemal w każdym spotkaniu na boisku pojawiała się inna podstawowa szóstka. Po dotychczasowych występach trudno więc stwierdzić, kto wystąpi w tym tygodniu w Lille. O składzie na Final Six trener zadecyduje pewnie dopiero po treningach we Francji. Cieszę się jednak, że miałem sporo okazji do gry, ponieważ każde spotkanie to dla mnie kolejne cenne doświadczenie.

Nowym doświadczeniem były też dla Ciebie dalekie podróże. Japonia, USA, Australia – to wszystko w zaledwie trzy weekendy. Jak zniosłeś te częste zmiany stref czasowych?

Z każdym turniejem coraz trudniej było się przyzwyczaić do nowych warunków. W tym wypadku dalekie podróże lepiej znosili starsi zawodnicy, dla których to kolejny rok w reprezentacyjnych barwach. Oni lepiej znają swoje organizmy, wiedzą, co robić w danej sytuacji, jak najlepiej się zregenerować. Pod tym względem mieli łatwiej niż my, ponieważ dla nas – początkujących reprezentantów – był to niezły chrzest bojowy. Najważniejsze jednak, że daliśmy radę. Obyło się bez kontuzji, wynik też jest zadowalający, więc myślę, że cały tour możemy ocenić zdecydowanie na plus.

Poza niefortunnym turniejem w Chicago, podczas reszty weekendów prezentowaliście się naprawdę bardzo dobrze, i to pomimo stale zmieniającego się składu.

Myślę, że wynik jest bardzo zadowalający, tym bardziej, że w naszym przypadku trudno mówić o jakimkolwiek podstawowym składzie. Trener w każdym meczu rotował składem, nawet po tych piętnastu meczach trudno o wskazanie podstawowej szóstki. W tej sytuacji tym bardziej cieszy nas awans do turnieju finałowego. Uważam, że jest to najlepszy dowód, że w tej ekipie jest duży potencjał i z dnia na dzień nasza forma będzie zwyżkować.

Już w środę zaczynacie walkę w Final Six Ligi Narodów. Czujesz jakiś dodatkowy dreszczyk emocji? 

Nie ma mowy o jakichś dodatkowych nerwach. Przed każdym meczem kadry towarzyszy mi dużo emocji, ale to, czy jest to Final Six, czy jakikolwiek inny mecz, nie ma dla mnie większego znaczenia. Każde spotkanie jest dla mnie bardzo ważne, w każdym celem jest zwycięstwo i zawsze chcę dać z siebie maksimum. Mam więc nadzieję, że z Lille wrócimy bardzo zadowoleni.

fot. PressFocus