ONICO JW Construction MB Motors PLUS ONICO Dworzec Online ONICO Damons Sportowa Warszawa Global Express Robico iTaxi Tramwaje Warszawskie
ONICO ONICO ONICO MB Motors PLUS PLUS Port Praski FIVB Global Express Robico iTaxi Tramwaje Warszawskie Polonus Damons

Michał Kozłowski: Gra w Warszawie była moim marzeniem

Fot. Jakub Ćmil
- Nie stawiam przed sobą żadnych indywidualnych celów, skupiam się przede wszystkim na drużynie. Chcę zdobyć medal, bo jak na razie w swoim dorobku mam tylko jeden - mówi Michał Kozłowski, nowy nabytek ONICO. Zapraszamy do lektury rozmowy z rozgrywającym stołecznych!

Maciej Wdowiarski: Witamy w ONICO! Z jakimi nadziejami przychodzisz do klubu?

Michał Kozłowski: Nie stawiam przed sobą żadnych indywidualnych celów, skupiam się przede wszystkim na drużynie. Chciałbym… zdobyć medal. Jak na razie w swoim dorobku mam tylko jeden krążek mistrzostw Polski – brązowy wywalczony z Treflem w sezonie 2017/2018 – dlatego to będzie dla mnie dodatkowa motywacja. No i ta Liga Mistrzów… Fajnie byłoby najpierw postawić sobie za cel wyjście z grupy, a co będzie dalej – zobaczymy.

W Gdańsku grałeś już o medale, dlatego w Warszawie nie powinno być chyba stresu przed walką o najwyższe cele?

Bardzo chciałbym, byśmy w przyszłym sezonie grali o podium. Być może moje doświadczenie, które zbierałem w trakcie przygody z siatkówką, przyda się w tych najważniejszych momentach, kiedy trzeba będzie zmienić Antoine’a. Bo nie ma się co oszukiwać, że to on będzie wiodącą postacią na rozegraniu. Ja tu przychodzę pomóc swoją postawą i w gorszych, bardziej stresujących momentach dać mu odpocząć od grania.

Brizard był do tej pory czołową postacią drużyny. Jak widzisz swoje szanse w rywalizacji z nim o pierwszą szóstkę?

Będę robił to, co zawsze robię na treningach – pracował jak najlepiej potrafię i deptał mu po piętach. Do tej pory gdy do drużyn, w których grałem, przychodził jakiś rozgrywający, który miał być tym pierwszym, a ja zostawałem jego zmiennikiem, to swoją postawą na treningach zawsze dążyłem do tego, by go naciskać, by stawał się coraz lepszy. I teraz też taki będzie mój cel. By umiejętności Antoine’a były coraz wyższe, by mógł wspiąć się na swoje wyżyny. A kto wie, może w pewnym momencie trener postawi też i na mnie?

Myślisz, że twoje bogate doświadczenie, o którym wspominałeś, mogło mieć wpływ na transfer do ONICO?

Wydaje mi się, że tak. Moim zdaniem starsi zawodnicy też są potrzebni w drużynach. Tacy jak ja, Piotrek Nowakowski. Na zewnątrz nie jestem może najbardziej otwartą osobą, ale jeśli chodzi o kolegów z zespołu, to już tak. Dobrze czuję się w szatni, nie szukam konfliktów. I to na pewno też zadecydowało o tym, że znalazłem się w ONICO.

Zjeździłeś trochę Polski i Europy grając w różnych klubach, dlatego kolejna zmiana otoczenia nie wiąże się chyba z jakimiś nerwami czy stresem?

To normalna, naturalna kolej rzeczy w życiu siatkarza. W siatkówce nie jest tak, że podpisuje się kontrakty wieloletnie. No chyba, że nazywasz się Mariusz Wlazły, który do końca kariery będzie grał w Bełchatowie (śmiech). Poza tym jednym wyjątkiem większość zawodników często zmienia kluby i miejsce zamieszkania, jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Ja osobiście bardzo się cieszę, że podpisałem umowę na dwa lata i po roku nie trzeba będzie pakować walizek, szukać czegoś nowego. A co będzie później? Na razie nie wiadomo, może się okazać, że zostanę w Warszawie. Mam rodzinę i jestem już w takim wieku, że dla mnie najlepiej byłoby żyć i grać tu jeszcze dłużej, niż te dwa lata.

A jak rodzina nastawia się na przeprowadzkę?

Wszystko jest w porządku. Oczywiście w Gdańsku też było fajnie, ale teraz czeka nas sporo zmian. Szczególnie, że drugie dziecko już w drodze. Jeszcze zobaczymy, czy będzie się rodziło w Warszawie, czy na Śląsku, gdzie mieszkamy obecnie. Jesteśmy zadowoleni, aczkolwiek ten początek pewnie nie będzie łatwy pod względem logistycznym.

Czy sama możliwość życia w stolicy miała wpływ na twoją decyzję o transferze?

Zawsze moim małym marzeniem była gra we Francji i to jest już "odhaczone". Co prawda byłem tam ledwie pięć tygodni, ale jednak. A drugim marzeniem była Warszawa. Ze względu na to, że chciałem zobaczyć i poczuć, jak się tutaj mieszka. To bardzo duże miasto, jest specyficzne, z pewnością inne od np. Gdańska, dlatego cieszę się bardzo, że będę mógł sam je poznać. A jak będzie? Mam dwa lata na to, żeby się o tym przekonać.

Znasz już smak Ligi Mistrzów, ale perspektywa ponownej gry w tych rozgrywkach była chyba dodatkową zachętą…

Zawsze fajnie gra się w Lidze Mistrzów. To zupełnie inne emocje, inna dawka adrenaliny, inne doświadczenie. Bo te zespoły, z którymi przychodzi się mierzyć, różnią się od tych z PlusLigi. W tym drugim przypadku patrzysz na skład i wiesz wszystko – chociażby jak grają poszczególni zawodnicy, czego się po nich spodziewać. A w przypadku LM wygląda to zupełnie inaczej. Na odprawie przedmeczowej widzisz nagle siatkarzy, których nie znasz. Przynajmniej nie z rywalizacji boiskowej. Fajne jest też to, że możesz zobaczyć jak wygląda siatkówka w danym kraju. To świetne przeżycie i fakt, że w najbliższym sezonie ONICO zagra w Lidze Mistrzów, był dla mnie dodatkowym impulsem, który mnie tu przyciągnął.