ONICO JW Construction MB Motors PLUS ONICO Dworzec Online ONICO Damons Sportowa Warszawa Global Express Robico iTaxi Tramwaje Warszawskie
ONICO ONICO ONICO MB Motors PLUS PLUS Port Praski FIVB Global Express Robico iTaxi Tramwaje Warszawskie Polonus Damons

Paweł Mikołajczak: Wróciłem silniejszy!

Jednym z pierwszych siatkarzy na liście trenera Jakuba Bednaruka przy budowie składu AZS Politechniki Warszawskiej na sezon 2016/2017 był Paweł Mikołajczak. Atakujący podpisał nową umowę, na mocy której wciąż będzie Inżynierem. W udzielonym nam wywiadzie Paweł Mikołajczak opowiedział o poprzednich sezonach spędzonych w stolicy i o poważnej kontuzji, jakiej doznał w 2014 roku. Kilka zdań poświęcił swojej sportowej rywalizacji z Michałem Filipem oraz przyjemności z gry z Pawłem Zagumnym u boku. Wspomniał też o możliwościach drużyny i oczekiwaniach związanych z nowym sezonem ligowym. Zachęcamy do lektury. Adrian Komorowski: Pół żartem, pół serio powiedzieć można, że w AZS Politechnice jesteś weteranem. Pamiętasz, ile sezonów spędziłeś w Warszawie? Paweł Mikołajczak: Trzy? (chwila zastanowienia) Tak, sezon 2016/2017 będzie moim czwartym w Politechnice. Wcześniej zaś grałem jeszcze w Legii i oczywiście w Metrze, którego barw broniłem w rozgrywkach młodzieżowych. Przede mną kolejny rok. Chciałbym, żeby był owocny. Jesteś warszawiakiem, dzięki nowej umowie z AZS Politechniką nie musisz więc się przeprowadzać. Zostajesz w rodzinnym mieście. Jak duże ma to dla Ciebie znaczenie? Nie ukrywam, że to bardzo wygodna opcja. Cieszę się, że przedłużyłem kontrakt, dzięki czemu nie muszę wyjeżdżać z Warszawy. Tak naprawdę jednak to nie o wygodę tutaj chodzi, a o sentyment. W Warszawie urodziłem się i wychowałem. W Warszawie rozpocząłem swoją przygodę z siatkówką. W Warszawie mieszkam, mam rodzinę i przyjaciół. Jest mi tu dobrze, a skoro dostałem propozycję dalszej współpracy, przyjąłem ją bez chwili zawahania. Na młodych zawodników jak magnes działa możliwość gry z Paweł Zagumnym. Jak Ty do tego podchodzisz? Gra z Pawłem i czerpanie od niego doświadczenia to ogromna przyjemność. Na współpracy z tak wybitnym zawodnikiem mogą skorzystać wszyscy, włączenie z trenerami. Kiedy dowiedziałem się, że Paweł zostaje w Politechnice, szeroko się uśmiechnąłem. Niezmiernie się cieszę, że w kolejnym sezonie będziemy stać po tej samej stronie siatki. [caption id="attachment_17970" align="aligncenter" width="600"]Mikolajczak_News
Paweł Mikołajczak w 2014 roku doznał poważnej kontuzji. - Na szczęście jestem już w pełni sprawny i mogę grać, dając z siebie maksimum. Wróciłem silniejszy! - mówi.
[/caption] A obok Was – doświadczonych zawodników – stać będą młodzi i głodni sukcesów. Z jakimi nadziejami patrzysz w przyszłość? Co chciałbyś ugrać w sezonie 2016/2017? Przed rozpoczęciem sezonu w każdej drużynie panuje optymizm. Faktyczne możliwości ocenić można po pierwszych kolejkach ligowych, a i tak nie da się przewidzieć ostatecznego rezultatu. Znamy już przypadki, że w solidnych zespołach kluczowych zawodników dopadają kontuzje, co ma ogromny wpływ na dalsze wyniki. Mam nadzieję, że takie kataklizmy ominą AZS Politechnikę. Przez ostatnie lata wyczerpaliśmy już limit pecha, sezon 2016/2017 będzie zatem dla nas udany (uśmiech). O składzie mogę natomiast na razie powiedzieć tylko, że jest perspektywiczny. Wspomniałeś o kataklizmach... W 2014 roku spotkałeś się z takim oko w oko. Doznałeś poważnej kontuzji, która wyłączyła Cię z gry na wiele miesięcy. Nie ma po niej żadnego śladu? Żadnego, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Wychodzę z założenia, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Dziś twierdzę, że ta kontuzja naprawdę dużo mi dała. Zobaczyłem, jak życie sportowca wygląda od ciemnej strony, a przecież nie zawsze jest kolorowo. Na własnej skórze doświadczyłem, jak trudno jest siatkarzowi, który nie może trenować (a bardzo by chciał). Trzeba wówczas zajmować się całą masą innych rzeczy, o których nie myślimy, kiedy zdrowie dopisuje. Na szczęście jestem już w pełni sprawny i mogę grać, dając z siebie maksimum. Wróciłem silniejszy! Potwierdziłeś to w sezonie 2015/2016. Byłeś zmiennikiem Michała Filipa, ale drużyna zawsze mogła na Ciebie liczyć. Już przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu wiedziałem, że czeka mnie trudna rywalizacja z młodym i ambitnym zawodnikiem. Trener postawił na Michała, a ja miałem pomagać zespołowi, wchodząc z ławki. Na początku ligowych zmagań na boisku pojawiałem się częściej, ale w końcówce Michał grał rewelacyjnie i kilka meczów wygrał praktycznie sam. Cieszyłem się z tego, bo drużyna pięła się w górę tabeli, a to jej dobro jest przecież najważniejsze. Jeśli mogę pomóc kolegom nawet w dwóch czy trzech akcjach, mam powody do zadowolenia. Oczywiście wolałbym wychodzić w podstawowej szóstce i grać jak najwięcej, ale to dobre wyniki drużyny są priorytetem. Jesteś usatysfakcjonowany wynikami drużyny w sezonie 2015/2016? Tak! Był to dla nas bardzo udany sezon, choć nie obyło się bez wpadek. Zwyciężyliśmy na wyjeździe z Asseco Resovią Rzeszów i LOTOSEM Treflem Gdańsk, ale przegraliśmy arcyważne dwa spotkania z MKS-em Będzin. Nasza forma falowała, graliśmy nierówno. Po niektórych meczach do szatni wracałem wściekły, nie rozumiejąc, jak można było zagrać tak słabo, a po innych byłem przeszczęśliwy – wszak nie każdego dnia pokonuje się najlepsze polskie zespoły. Mam nadzieję, że w nowym sezonie będziemy grać dobrze, skutecznie i stabilnie. Zrobię, co w mojej mocy, aby tak właśnie było.   Rozmawiał Adrian Komorowski. Fot. Łukasz Leksowski, www.azspw.com.