Trener Konrad Cop odchodzi z AZS Politechniki

Konrad Cop nie będzie już drugim trenerem AZS Politechniki Warszawskiej. Szkoleniowiec postanowił nie przedłużać umowy z klubem. - Chciałem serdecznie podziękować prezes Jolancie Doleckiej za okazane zaufanie i wspaniałe dwa lata - powiedział Konrad Cop. - Jestem zaszczycony, że mogłem być częścią drużyny AZS Politechniki Warszawskiej. Szczególne słowa podziękowania kieruję na ręce Kuby Bednaruka, dzięki któremu znalazłem się w ekipie, mogłem spełnić dziecięce marzenia i przeżyć niesamowitą przygodę. Wiem, że dzięki „Diabłowi” stałem się lepszym trenerem i zdobyłem bezcenne doświadczenie - dodał. Konrad Cop wraca do korzeni. W sezonie 2016/2017 prowadzić będzie drużynę juniorów MOS-u Wola Warszawa. - Postanowiłem po dwóch latach przerwy wrócić do MOS-u i poprowadzić w przyszłym sezonie drużynę juniorów, moich pierwszych wychowanków. Po finale w kategorii młodzika, kiedy minimalnie przegraliśmy tie-break z Resovią, obiecałem swoim podopiecznym, że kiedyś wspólnie ten upragniony złoty medal zdobędziemy. Teraz będzie ku temu ostatnia szansa - przypomniał trener. Przed podjęciem decyzji o opuszczeniu AZS Politechniki Warszawskiej Konrad Cop długo się zastanawiał. - Czasem trzeba zrobić krok w tył, żeby później zrobić dwa do przodu - zauważył. - Trochę serce mi krwawi, bo w Politechnice przeżyłem wspaniałe chwile, ale czuję, że właśnie tak powinienem postąpić. Wiem, że na obecną chwilę w MOS-ie jestem bardziej potrzebny i mogę się tam spełniać zarówno trenersko, jak i pedagogicznie - stwierdził. - Mam nadzieję, że już niedługo podeślę Politechnice kilku swoich młodych graczy - uśmiechnął się. Siatkarze AZS Politechniki nie muszą żegnać się z trenerem Konradem Copem. W dalszym ciągu będzie on bowiem uczestniczył w przygotowaniach drużyny do sezonu 2016/2017. - Cieszę się, że Kuba Bednaruk pozwolił mi dalej uczestniczyć w zajęciach Inżynierów. Jeśli czas pozwoli, będę to robił jak najczęściej. Z AZS Politechniką Warszawską czuję się bowiem mocno związany. Najpierw byłem kibice, później statystykiem, aż w końcu drugim trenerem. Teraz idę pracować na własny rachunek, by kiedyś wrócić w jeszcze innej roli - zakończył. Dziękujemy trenerowi Konradowi Copowi za zaangażowanie i trud włożony w pracę z naszym zespołem. Życzymy mu powodzenia w dalszej karierze.   Fot. Tomasz Adamaszek, www.azspw.com